Brąz cenniejszy niż złoto?
TAK Przynajmniej w Karate kyokushin 😉
Jak już wspominałem w poprzednim poście brałem udział w egzaminie na 2 kyu w dniu 25 czerwca podczas Seminarium kończącego rok treningowy 2015/2016 w Żorach. Zajęcia prowadzili shihan Andrzej Manecki 5 dan IKO Poland Branch Chief a egzamin sensei Edward Urbańczyk 4 dan IKO Poland Branch Chief, Prezes Śląskiego Klubu Karate. Egzamin zakończy się dla mnie sukcesem a ja właśnie dzisiaj odebrałem swój brązowy pas. 😉
Karate kyokushin zacząłem ćwiczyć przez przypadek i z ….nudów … 14 lat temu zaprowadziłem moja 5 letnią wtedy Kinie na zajęcia z…. AIKIDO w Bytomiu ale ponieważ w tym dniu zajęcia rozpoczynali ci co trenują dłużej a nowi musieli poczekać ze dwa tygodnie na zapisy …to się wkurzyłem i pojechaliśmy od razu na zajęcia karate Kyokushin w Katowicach prowadzone przez sensei Beatę Machulec ówcześnie moja byłą koleżankę z pracy w Szkole w Giszowcu. Tak Kinia zaczęła trenować karate a ja jako dobry ojciec woziłem ja dwa razy w tygodniu na zajęcia. Gdzieś po roku stania pod salą Beata namówiła mnie na trenowanie z grupa starszą w sali obok. Miałem już wtedy 32 lata i karate wydawało mi się sportem dla młodych i szczupłych ;). Pierwsze treningi były koszmarne ale się wciągnąłem (lepsze to niż stanie pod sala i czekanie na młodą). Jak ktoś mnie pytał czy trenuje karate odpowiadałem ze to bardziej rehabilitacja ruchowa dla starszych panów. Widząc wtedy starszych pod względem zaawansowania sempai z żółtymi i zielonymi pasami marzyłem że w zielonym byłoby mi do twarzy 🙂 i jest to wszystko co mógłbym w karate osiągnąć. I tak rok po roku zdawałem egzaminy na 10 kyu, 9…8…7…6.. trenując razem z moja córka Kinią doceniając te nasze wspólne wypady …bo temat Karate był w pewnym momencie ( albo w w ogóle jest) jedynym gdzie się ostatecznie nie kłócimy ;). Swoja „karierę” przerwałem po 5 latach mając 6 kyu – żółty pas. Przez kolejne dwa lata trenowała tylko Kinia. Za namowa jednak mojego przyjaciela Tomka „Cimka” wróciłem na treningi do sekcji sensei Mariusza Gołębia gdzie kontynuowałem rehabilitacje ruchowa czterdziestolatka. 😉 W sekcji tej trenuje ponad 5 lat i w czasie tym zdałem kolejno na 5,4,3 i teraz 2 kyu. Przekroczyłem więc marzenia z początków treningów co tylko pokazuje że można osiągać cele wydające się z początku nierealne …ale konsekwentnie wykonując drobne kroki w pożądanym kierunku niejako przy okazji zdobywamy więcej niż sami kiedykolwiek oczekiwaliśmy … stąd moja rada dla każdego kto chce osiągnąć „niemożliwe” …podziel drogę do sukcesu na drobne kawałki ..i zdobywaj każdy z nich po kolei ..dzień po dniu, tydzień po tygodniu i krok po kroku a w końcu po pewnym czasie osiągniesz to czego pragniesz albo jeszcze więcej 😉 taki bonus od Opatrzności za konsekwencje
a ponieważ apetyt rośnie w miarę jedzenia…mam dopiero 45 lat a do czarnego pasa zostały dwa egzaminy z 10 to kto wie …cel jest…motywacja jest…czas jest…to zabieram się do roboty
…czego i wam życzę 😉








